wtorek, 26 lipca 2011

Świeża zapowiedź kolejnego Avatara

Nie, nie tego Avatara ;P Na ostatnim konwencie Comic-Con w San Diego zadebiutował w końcu zwiastun do The Last Airbender: Legend of Korra. Jest to kontynuacja, wyróżnionego nagrodą Primetime Emmy, serialu Avatar: Legenda Aanga stworzonego przez Michaela Dante DiMartino i Bryana Konietzko. Oryginalny serial opowiadał historię dwunastoletniego chłopca Aanga, który po stu latach hibernacji w górze lodowej budzi się z powrotem do życia i musi stawić czoła swojemu przeznaczeniu. Jest kolejnym wcieleniem Avatara, półbóstwa utrzymującego równowagę na świecie, która podczas jego nieobecności została zachwiana.

Na podstawie serialu powstał w 2010 roku kinowy film aktorski Ostatni Władca Wiatru w reżyserii M. Night Shyamalana. Adaptacja niestety okazała się wielkim rozczarowaniem i była jednym z najniżej ocenianych przez krytykę filmów tamtego roku.

Legend of Korra będzie opowiadać historię innego Avatara, kilkadziesiąt lat po wydarzeniach Legendy Aanga. Zapowiada się na ten sam poziom ekscytującej akcji i przygody oraz charakterystycznego humoru pierwowzoru. Serial ma się pojawić w przyszłym roku w stacji telewizyjnej Nickelodeon. Natomiast już 23 sierpnia tego roku, po raz pierwszy w Polsce, na DVD zostanie wydany pierwszy sezon oryginalnego Avatara.

niedziela, 24 lipca 2011

Zupełnie Nowe Horyzonty

Przypominamy, że we Wrocławiu trwa właśnie filmowy festiwal, Nowe Horyzonty. Wszyscy zainteresowani mogą się tam pojawić jeszcze do 31 lipca. W programie jak zwykle wiele atrakcji związanych z kinem niszowym.

Grand Prix i nagrodę pieniężną otrzyma w tym roku najlepszy film wybrany spośród 14 produkcji z całego świata. Będzie też szansa na nagrodę publiczności oraz krytyków filmowych. Jest więc o co walczyć. Przypominam, że produkcje, które można zobaczyć na festiwalu są premierowe.

Poza wspomnianymi kategoriami, odbędzie się konkurs na najlepszy pełnometrażowy dokument, na pełnometrażową fabułę (wśród nich filmy już wyświetlane w kinach), oraz specjalnie dla rodaków, konkurs krótkich i średnich metraży. Dla fanów starszej twórczości przygotowano retrospektywy w tym również Terry`ego Gilliama.

Zmienił się szyld pod którym pokazały się w tym roku Nowe Horyzonty. Nie jest to już Era, ale T-Mobile, czyli marka Deutsche Telekom.

Szczególnie zainteresował mnie blok filmów norweskich wśród których znajdzie się Łowca Trolli, André Øvredal`, czyli pseudodokument o polowaniu na groźne olbrzymy. 

Łowca Trolli
 
Jak podają organizatorzy, Nowe Horyzonty to największy festiwal filmowy w Polsce oraz największe wydarzenie filmowe w centralnej Europie. Impreza odbywa się w dniach 21 - 31 lipca we Wrocławiu. Szczegóły na stronie organizatora: www.nowehoryzonty.pl.

poniedziałek, 18 lipca 2011

Pierwsze spojrzenie na "The Dark Knight Rises"

Dziś w internecie udostępniony został pierwszy zwiastun do "The Dark Knight Rises". Pokazywany przed bijącym rekordy "Harrym Potterem 7.2" zwiastun łączy materiał z poprzednich części nolanowskiej serii Batmana jak i ujawnia kilka zupełnie nowych ujęć. Niecierpliwi zajawkę mogli oglądać już od piątku, kiedy to materiał zarejestrowany kamerką w kinie pojawił się w serwisie YouTube.

Przyszły sezon letni w kinie zapowiada się niezwykle mocno. Szczególnie ciekawe będzie obserwowanie starcia dwóch gigantów: "The Dark Knight Rises", pokazywany tylko w 2D (nawet w IMAX) przeciwko prezentowanemu wyłącznie w 3D "Prometheus" Ridleya Scotta, będącego semi-prequelem "Obcego" z 1979.



(edit: dorzuciłem wersję trailera, którą można obejrzeć bez wchodzenia na serwis YouTube - Marcin).

poniedziałek, 4 lipca 2011

Kubańskie love story


Recenzja filmu Chico i Rita (2010); reż:Javier Mariscal, Fernando Trueba, Tono Errando.

Wśród miłosnych opowieści, animacje stanowią zdecydowaną mniejszość, tym bardziej nie mogłem się doczekać zobaczenia tej hiszpańsko-brytyjskiej mieszanki amerykańskiego jazzu i rytmów kubańskich, które zbliżyły ku sobie dwie muzyczne osobistości lat czterdziestych, dwudziestego wieku. Mając przed sobą tak groteskowy wybór, między dwiema skrajnie różnymi produkcjami (Transformers 3, oraz Chico i Rita), poszedłem za głosem serca i nie zawiodłem się.

Zaintrygowała mnie forma, nie ukrywam, mam słabość do animacji, szczególnie tych, które są dobrze zrealizowane od strony technicznej, a więc stawiając nieznane ponad blockbusterem, zaryzykowałem bo o ile z produkcji trzeciej już części historii o gigantycznych robotach można, podejrzewam, spokojnie wyjść olśnionym ilością efektów specjalnych na centymetr kwadratowy ekranu, tak w przypadku Chico and Rity musiałem uwierzyć „na słowo” temu, co ujrzałem na plakacie.


Historia zaczynająca się w roku 1948 pachnie seksem i kubańskim, leniwym ale rozrywkowym stylem życia. Tak sportretowaną ojczyznę Castro należy oczywiście oglądać z przymrużonym okiem, mając na uwadze to, że nasi bohaterowie wywodzą się z rozrywkowych kręgów. Oto Chico i Rita, którzy poznają się w jednym z wielu lokali wyrosłych na kubańskim gruncie muzycznym. Zapadają się w siebie bez pamięci. Ich, doprawione naprzemiennie wyskokowymi i rzewnymi rytmami, uczucie to miłość prostego pianisty o wspaniałej duszy (Chico) do wschodzącej gwiazdy estrady, o zniewalającym głosie i prawdziwie południowym temperamencie (Rita). Jak to jednak w życiu bywa wybory, które podejmują nie zawsze prowadzą ich tam gdzie chcieliby być. Jest to przecież opowieść o miłości trudnej. Trochę zużyta, ale wciąż urocza.

Oglądając film miałem wrażenie, że wszystkie poruszone dylematy już widziałem we Fridzie, Julie Taymor, chociaż jest to obraz biograficzny, i pewnie wielu porównań nie da się uniknąć do tego czy innego obrazu, jednak nie przeszkadzało mi to ani przez chwilę. Wtórność jest, więc czuj się widzu ostrzeżony. Technicznie, film przypominał mi z kolei Walc z Bashirem i chyba nie jest to porównanie przesadzone, chociaż w Chico… widać więcej życia, kolorów i przede wszystkim znakomitej muzyki w tle, bez którego film chyba by się nie obronił.


Połączenie romansu w konwencjonalnym, dramatycznym wydaniu z muzyczną pigułką lat 50 ubiegłego wieku podziałało na mnie jak lekarstwo chociaż spotkałem się już z opiniami, że obraz trzech reżyserów przeraża fabularną pustką i oklepaniem tematu. I mógłbym się z tym zgodzić, gdyby nie słowa jednego z twórców, Fernando Trueba, że nie interesuje go robienie modnych filmów, że interesuje go opowiadanie. Para bohaterów, których nam przedstawił to ludzie z krwi i kości i łapałem się na tym, że oglądając Chico i Ritę razem wyobrażam sobie prawdziwych aktorów, którzy mogliby to pociągnąć.Te rzeczy pozwoliły mi utwierdzić się w przekonaniu, że wybrałem słusznie. 

Wycisnąłem z tej historii znacznie więcej niż tylko romans. To dla mnie przede wszystkim dwie miłości (ta fizyczna pomiędzy kochankami i duchowa, gdy widzimy z jaką fascynacją Chico porusza się po świecie muzyki), które widać gołym okiem, to zauroczenie stylem życia i opowiadaniem historii prostej w budowie z naprawdę głębokim tłem.

niedziela, 3 lipca 2011

Brave od Disneya

Walt Disney, amerykańska fabryka marzeń już promuje swój najnowszy film. Po całkiem udanych Zaplątanych przyszedł czas na prawdziwych bohaterów. Wszystko wskazuje na to, że klimat będzie nieco bardziej poważny.

Brave to opowieść osadzona mniej więcej w średniowiecznej Szkocji, w której księżniczka Merida stawi czoła przeznaczeniu i odkryje czym jest prawdziwa odwaga. Nieco narwana córka króla, zmuszona zostanie do tego, by rzucić wyzwanie nieuniknionemu losowi sprowadzonego na nią przez klątwę.

Premierę zapowiedziano na 2012 rok. Zwiastun poniżej.