Pokazywanie postów oznaczonych etykietą reklama. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą reklama. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 22 marca 2012

Nieobiektywny przegląd

Czas na niewielki, nieobiektywny przegląd tego, co interesującego może pojawić się w tym roku w kinach. Na co warto poczekać lub czego warto unikać w nadchodzących miesiącach. Oczywiście totalnie subiektywnie. Zaczynajmy.







Pirania 3DD



Czy trzeba więcej Piranii? Oczywiście! Przynajmniej tym razem twórcy poszli na całość i pokazali o co chodzi w tym filmie. Poprzednio mieliśmy do czynienia z ukłonem w stronę miłośników pastiszu, tym razem nikt się nikomu nie kłania i dobrze, bo to nie ten rodzaj filmu. Kiedy na ekranie pojawia się David Hasselhoff w roli ratownika to twórcy musieli to zrobić z premedytacją.

Premiera: 1 czerwca 2012.

Królewna Śnieżka i Łowca



Nie znudziła wam się baśniowa opowieść o pewnej Królewnie zwanej Śnieżką? Jeśli tak, to być może czas zobaczyć coś mniej grzecznego? A jeśli nie, to zawsze warto zobaczyć nieco odmienną od stereotypu zbudowanego przez Disneya, wersję. Rupert Sanders debiutuje jako reżyser, obsadzając w tym epickim filmie między innymi Kirsten Stewart (dobry wybór in my opinion), Chrisa Hemswortha oraz Charlize Theron. Ciekawa obsada oraz duża dawka akcji i bajkowego klimatu.

Premiera: 1 czerwca 2012.

Prometeusz



Nic dodać nic ując. Dla miłośników Ridleya Scotta i pewnej medialnej rasy obcych jest to pozycja obowiązkowa. Ale nawet dla tych, którzy nie znają kanonu warto rzucić okiem na historię, która zapowiada się na prawdziwie dramatyczne widowisko na odległych rubieżach wszechświata. Fabularnie zapowiada się zjawiskowo a wizualnie z całą pewnością się nie rozczarujemy. Będzie to, prawdopodobnie, ciekawa alternatywa dla współczesnego, przeładowanego światełkami kina akcji.

Premiera: 20 lipca 2012.

Resident Evil: Retrybucja



Nie regulujcie odbiorników, to naprawdę zwiastun kolejnej odsłony serii Resident Evil. Chyba tylko dla prawdziwych miłośników, pomijając już żenującą ingerencję Sony w całość. Podejrzewam, że skończy się jak z serią Piła, którą od części trzeciej oglądałem już tylko na plakatach. Anderson zdecydowanie rozmienia się na drobne, podobnie jak Milla Jovovich, która ponownie wcieliła się w postać Alice. Tym razem zaangażowany jest ruch oporu i korporacja Umbrella (czyżby Sony starało się przebrandować?).

Premiera 14 września 2012.

Mroczne cienie



Barnabas Collins jest dość ... specyficznym wampirem o bogatej przeszłości i jak się okazuje, nietuzinkowej teraźniejszości. Po latach uśpienia, budzi się z grobu by ponownie wynieść nazwisko swojej rodziny na wyżyny społeczne. Problem w tym, że pojawia się również czarownica, która przeklęła go by stał się szkaradną postacią, którą obecnie jest. To połączenie Rodziny Adamsów z Burtonowskimi produkcjami pokroju Edwarda Nożycorękiego, przywraca mi wiarę w Burtona i jego pojebaną głowę. Oby tak dalej. Zapowiada się miodnie i z doborową obsadą.

Premiera: 18 maja 2012.

Cosmopolis



Robert Pattinson chce więcej. Przynajmniej tak twierdzi na zwiastunie nowego filmu Cosmopolis. Pachnie brudną prawdą o zachodniej cywilizacji rozkładu z jej imperialistycznym dążeniem do destrukcyjnego konsumpcjonizmu i hedonistycznego uwielbienia ciała. Brzmi zawile nawet jak dla mnie. Na szczęście film, chociaż pokazuje część tych filozoficznych wynurzeń, może okazać się ciekawy. Kino trudnych tematów ostatnio staje się modne. Tutaj, bez wielkiego halo spotkamy fajnych aktorów i jak na międzynarodowy film, być może trochę przekazu. A na poważnie, w końcu to Cronenberg ze swoją analizą postaci. Tym razem osaczonym będzie milioner z limuzyną próbujący zmierzyć się z przepychem i dekadencją Manhattanu.

Premiera: 12 grudnia 2012.

Dobre? Czekajmy na więcej!

poniedziałek, 7 listopada 2011

Kamil Bazydło: Cyfrowa miłość lepsza od prawdziwej?

Odpręż się, zaczniemy za chwilę.
W filmie "Człowiek demolka" obudzony po latach z hibernacji Sly Stallone nagle odnajduje się w świecie dalekiej przyszłości. Choć bardziej trafne byłoby określenie gubi się w świecie przyszłości. Zafascynowana nim Sandra Bullock - w jej oczach żyjącym, nieokrzesanym reliktem XX wieku - zaprasza go do swojego domu i na przywitanie bardzo bezpośrednio proponuje mu seks. Kto by odmówił? Już na pewno nie człowiek demolka. Niestety szybko okazuje się, że jakimś sposobem najbardziej intymne kontakty międzyludzkie zostały w świecie przyszłości zastąpione wirtualną symulacją. Ludzie nawet się nie dotykają, a wszystko rozgrywa się tylko w ich umysłach przy pomocy elektronicznego systemu. Stallone'a to nie bawi.

Co z dzisiejszymi ludźmi w dzisiejszym świecie? Czy perspektywa cyfrowego seksu jest dla współczesnych atrakcyjna? Połączenie się z osobą z drugiego zakątka świata z poziomu przeglądarki własnego laptopa. Przypomina się także trochę film "Gamer" sprzed kilku lat. Tam genialny programista opracował swojego rodzaju grę wideo podzieloną na dwa odłamy. Tryb Slayer to shooter, w którym gracze kierują wzajemnie zabijającymi się żołnierzami. Tryb Society przypomina bardziej zabawę w "Simsy", gdzie przejmujesz kontrolę nad swoim avatarem i "żyjesz" nim z wielką swobodą. W "Gamer" grupa graczy nie kontrolowała wirtualnych projekcji, wytworów komputera, a żywych ludzi podłączonych do systemu.

Zrób ze mną co chcesz.
O ile tryb Slayer mówi sam za siebie, to w Society, jak można się domyślić, niewielu graczy zainteresowanych było dekorowaniem domu czy wyprowadzaniem psa na spacer. Gra została zdominowana przez realizację seksualnych fantazji jej użytkowników. Była ujściem wszystkich odchyleń, skrzywień i dewiacji. Co ciekawe gracze nie odczuwali tego co ich avatary i szybko wytworzył się podział całego społeczeństwa na kontrolujących i kontrolowanych. Futuryści zawsze widzieli w nowych technologiach jakieś zagrożenie, tak jak np. jeszcze w "eXistenZ", kolejnym filmie mieszającym wirtualną rzeczywistość ze światem naturalnym, grę z życiem. Taka wizja przyszłości może kiedyś jeszcze nas dopadnie, tymczasem pojawiają się pomysły w bardziej stonowanej formie.



Projekt DIGITAL LOVE już dziś oferuje swoim użytkownikom cyfrowy seks z prawdziwymi doznaniami. Wystarczy odwiedzić stronę digital-love.org i kierować się instrukcjami na ekranie. Dla pełniejszego doświadczenia dla obu stron zalecane jest wykorzystanie kamery internetowej. Za darmo, bez zobowiązań i przede wszystkim w 100% bezpiecznie. Czy technologia może zastąpić, wyeliminować obcowanie z drugą osobą? Czy pornografia internetowa z dnia na dzień straci zainteresowanie milionów odbiorców? Niestety, przynajmniej na razie serwis internetowy nie podaje żadnych statystyk co do popularności strony, ale jestem bardzo ciekaw ilu ludzi na świecie już wypróbowało tę nowatorską technologię. Zainteresowani?


DIGITAL LOVE przez digitallovecorp

sobota, 28 maja 2011

Coco Mademoiselle na filmowo

Kolejna reklama wyreżyserowana przez Joe Wrighta (Pokuta) dla marki Chanel. Współpraca ze znanymi filmowcami nie jest dla Chanel czymś nowym. Nie sposób zapomnieć choćby znakomicie bajkową krótkometrażówkę Baza Lurhmanna, która zrobiła z Nicole Kidman najlepiej opłacaną aktorkę w odniesieniu do czasu ekranowego - $12 mln za 3 minuty filmu.

Wracając do poniższej reklamy, Wright ponownie współpracuje z Keirą Knightley, obecną twarzą Coco Mademoiselle. Cudownej Angielce towarzyszy argentyński przystojniak Alberto Ammann, a w tle It's a Man's Man's Man's World w interpretacji Joss Stone. Bardzo ładnie wykonana rzecz, przy której można zadać pytanie gdzie jest granica między telewizyjną reklamą sprzedającą konkretny produkt, a aspirującym do miana sztuki dziełem filmowym.