Niezniszczalni długowieczni
Są takie filmowe postacie, które nigdy nie przeminą. Piszę być może na wyrost, ale ciężko mi w tej chwili wyobrazić sobie świat bez Dartha Vadera, dra Henry Waltona Jonesa Juniora czy bohatera wspomnianej Szklanej pułapki, Johna McClane`a. Czym byłoby kino bez Rambo, Rockyego i kolejnych wcieleń terminatora? Gdzie byśmy pojechali gdyby nie Szalony Max Rockatansky?
| Harrison Ford |
| Bruce III Sobieski |
Kolejną gwiazdą, która zaczyna blednąć w moich oczach jest Mad Max, którego nowa odsłona pt. Fury Road, nie ma jeszcze żadnych zapowiedzi. W tym przypadku Mel Gibson nie miał na tyle szczęścia by znaleźć się w obsadzie. Być może walnął w mordę nie tę osobę, co trzeba? Zamiast niego ujrzymy natomiast Toma Hardy`ego, który o dziwo pasuje mi do wizerunku Maxa kubek w kubek, zupełnie jak niegdyś młody Gibson.
Wśród wszystkich tych seriali, pewnego rodzaju exclusivem jest agent Jej Królewskiej Mości, którego tradycją stała się produkcja lepszych lub gorszych wcieleń. To symbol, który się nigdy nie kończy – produkowany zawsze niczym „najlepsza łódka świata”, znak towarowy Brytyjczyków eksportowany na Wschód i Zachód. W tej roli widzieliśmy już między innymi Seana Connery, Rogera Moore`a czy Timothy Daltona, ale też w nowszych wersjach Brosnana i Craiga.
Nie wypada pominąć produkcji powstałych już w 21. wieku. Jedną z najbardziej znanych i mocnych serii jest Resident Evil, gdzie Milla Jovovich sieje zniszczenie wśród dziesiątków zombie zastanawiając się z części na część, czy brać udział w kolejnej. Ten film to nieco inne podejście. Tutaj, podobnie jak w serii X-Men, nie następuje już reanimacja, ale intensywna eksploatacja materiału. Producenci wyciskają sok z owoców i będą to robili do ostatniej kropelki.
Powrót do korzeni
Jeżeli kontynuacje znudzą już widza, zawsze można zrobić remake! Przy okazji odejścia z Warner Brothers jednego z dyrektorów wykonawczych, dowiedzieliśmy się, że firma ma w przygotowaniu całą ich serię, a wśród nich na przykład Zabójczą Broń. Niestety, Mel Gibson również tutaj nie miał szczęścia. Bez znaczenia, bo restart jednej z najbardziej znanych serii kina sensacyjnego oznacza policzek w twarze aktorów, którzy już w niej wystąpili.
Wciąż mało? Proszę bardzo. W tym roku restart ma zaliczyć również najbardziej znany barbarzyńca w świecie filmu, czyli Conan. Grany przez Arnolda Schwarzeneggera siłacz z Cymerii przestał już być aktualny, dlatego w jego nowym wcieleniu zobaczymy Jasona Mamoa, umięśnionego surfera i gwiazdę Słonecznego patrolu – ślub na Hawajach. Jest na co czekać.
| Arnold Schwarzenegger |
W całym tym koglu-moglu brakuje mi sensu. Widzę potencjalny zysk produkcji żerujących na hitach sprzed lat. Ludzie pójdą do kin, jeśli nie zachęceni konkretami to z sentymentu, a to przeraża najbardziej. Takie zachowanie może mieć przełożenie na realny zysk będący dziś nierzadko miernikiem „ciepłego przyjęcia” przez widzów nawet najbardziej nędznych produkcji.
Na szczęście tytuły o których mowa należą co prawda do klasyki kina, ale niekoniecznie ambitnego. Pozostaje jeszcze mieć nadzieję, że nie zobaczymy kontynuacji Ojca chrzestnego, ani Leona Zawodowca.
Całość czytałam kiwając głową ze zrozumieniem, ale ostatnie zdanie zmroziło mi krew w żyłach
OdpowiedzUsuńNad sequelem Leona, nota bene z Natalie Portman w roli głównej myślano już kilka lat temu. Na szczęście ktoś na górze poszedł po rozum do głowy.
OdpowiedzUsuń